Porównanie „Orlej Perci” i „Grani Rohaczy”


W tatrzańskiej sieci szlaków turystycznych można wyróżnić 2 długie, efektowne szlaki graniowe…

  •  Orla Perć [od przełęczy Zawrat do przełęczy Krzyżne] – odcinek Zawrat -> Kozi Wierch jest jednokierunkowy (z wyjątkiem dwukierunkowego fragmentu pod Kozią Przełęczą), pozostała część dwukierunkowa

Trasa: Orla Perć [Zawrat (2158 m) -> Mały Kozi Wierch (2228 m) -> Zmarzła Przełączka Wyżnia (2201 m) -> Honoratka -> Zmarzła Przełęcz (2126 m) -> Kozia Przełęcz (2137 m) -> Kozie Czuby – wierzchołek W (2239 m) -> Kozie Czuby – wierzchołek E (2263 m) -> Kozia Przełęcz Wyżnia (2240 m) -> Kozi Wierch (2291 m) -> Przełęcz nad Buczynową Dolinką (2225 m) -> Żleb Kulczyńskiego -> Kominek pod Czarnym Mniszkiem -> Zadnia Sieczkowa Przełączka (2194 m) -> Sieczkowa Szczerba (2215 m) -> Zadni Granat (2240 m) -> Pośrednia Sieczkowa Przełączka (2218 m) -> Pośredni Granat (2234 m) -> Skrajna Sieczkowa Przełączka (2200m) -> Skrajny Granat (2225 m) -> Granacka Przełęcz (2145 m) -> Orla Przełączka Niżnia (2135 m) -> Pościel Jasińskiego (2125 m) -> Przełęcz Nowickiego (2105 m) -> Przełączka pod Ptakiem (2103 m) -> Krzyżne (2112 m)]

Orla Perć - efektowny widok z Małego Koziego Wierchu (2228 m n.p.m.) - sierpień 2013
Orla Perć – efektowny widok z Małego Koziego Wierchu (2228 m n.p.m.) – sierpień 2013
  •  Grań Rohaczy [od przełęczy Jałowiecka Palenica do Wołowca] [w tym porównaniu biorę pod uwagę przebieg szlaku tak jak znaki prowadzą – polecam przejście bez ścieżek omijających niektóre wymagające i efektowne odcinki (to dość oryginalne, rzadko się zdarza, aby tatrzański szlak turystyczny nie prowadził najłatwiejszym wariantem)] – przejście dwukierunkowe

Trasa: Grań Rohaczy [Jałowiecka Palenica (1573 m) -> Zuberski Wierch (1748 m) -> Mała Brestowa (1903 m) -> Brestowa (1934 m) -> Skrajna Salatyńska Przełęcz (1870 m) -> Salatyński Wierch (2048 m) -> Pośrednia Salatyńska Przełęcz (2012 m) -> Mały Salatyn (2046 m) -> Zadnia Salatyńska Przełęcz (1907 m) -> Salatyńska Kopa (1925 m) -> Przełęcz pod Dzwonem (1885 m) -> Spalona Kopa – wierzchołek N (2083 m) -> Spalona Kopa – wierzchołek S (2080 m) -> Spalona Przełęcz (2055 m) -> Pachoł (2167 m) -> Banikowska Przełęcz (2040 m) -> Banówka (2178 m) -> Przełęcz nad Zawratami (2060 m) -> Hruba Kopa (2166 m) -> Hruba Przechyba (2112 m) -> Trzy Kopy [Szeroka Kopa (2128 m) -> Drobna Kopa (2129 m) -> Przednia Kopa (2136 m)] -> Smutna Przełęcz (1963 m) -> Smutny Zwornik (2010 m) -> Nogawica (2052 m) -> Rohacz Płaczliwy (2126 m) -> Rohacka Przełęcz (1963 m) -> Rohacz Ostry (2088 m) -> Rohacka Szczerbina (2075 m) -> Jamnicka Przełęcz (1908 m) -> Wołowiec (2064 m)]

Wołowiec (2064 m n.p.m.) - spojrzenie na Rohacze - wrzesień 2012
Wołowiec (2064 m n.p.m.) – spojrzenie na Rohacze – wrzesień 2012

Obie te trasy są efektowne, posiadają dużą atrakcyjność widokową i bardzo ciekawą scenerię. Porównanie ich poziomu trudności może być dyskusyjne. Natomiast mniej wątpliwości budzi to, iż Orla bywa uznawana za najbardziej wymagający szlak turystyczny w Tatrach Wysokich, zaś Grań Rohaczy w Tatrach Zachodnich. Do bezpiecznego poruszania się po tych ,,graniówkach” potrzebne jest dobre przygotowanie (np. właściwe buty), odpowiednie doświadczenie, umiejętność zachowania spokoju w eksponowanych miejscach (w tym brak wmawiania sobie lęku wysokości) oraz ostrożność…

Moje subiektywne porównanie: 😉

  • Przebieg szlaku: 
    • Orla Perć [głównie trawersy, co ciekawe ten słynny szlak prowadzi ściśle po grani tylko w niewielkiej części, inaczej poziom trudności byłby o wiele większy ze względu na poszarpany grzbiet górski i wymagający skalisty teren];
    • Grań Rohaczy [trawersy tylko miejscami – ten szlak twardo trzyma się dość efektownej grani];
  • Przybliżona suma podejść (bez szlaków dojściowych): 
    • Orla Perć: ok. 1020 m;
    • Grań Rohaczy: od Jałowieckiej Palenicy do Wołowca ok. 1790 m; zaś w odwrotnym kierunku ok. 1300 m [prawdopodobnie niedoszacowane];
  • Długość trasy (bez szlaków dojściowych): 
    • Orla Perć: ok. 4,3 km;
    • Grań Rohaczy: ok. 12,3 km;
  • Czas przejścia wg mapy topograficznej (bez szlaków dojściowych):
    • Orla Perć: 7 godzin;
    • Grań Rohaczy: od Jałowieckiej Palenicy do Wołowca: 9 godzin 55 minut; w odwrotnym kierunku: 9 godzin 40 minut;
    • -> przy mocnym tempie wspomniane czasy można skrócić, jednakże polecam spokojne przejście, poza tym obie trasy są bardzo atrakcyjne i zachęcają do częstego zatrzymywania się, stąd też przygoda z tymi szlakami może się nawet znacznie przedłużyć (zwłaszcza, że same dojścia do opisywanych tras są czasochłonne i wymagają pokonania konkretnej sumy podejść);
  • Szczyty
    • Orla Perć: przechodzi przez 7 szczytów [Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.), Kozie Czuby – wierzchołek W (2239 m n.p.m.), Kozie Czuby – wierzchołek E (2263 m n.p.m.), Kozi Wierch (2291 m n.p.m., najwyżej zlokalizowany punkt trasy), Zadni Granat (2240 m n.p.m.), Pośredni Granat (2234 m n.p.m.), Skrajny Granat (2225 m n.p.m.), resztę szczytów trawersuje (omija)];
    • Grań Rohaczy: przechodzi przez 19 szczytów [Wołowiec (2064 m n.p.m.), Rohacz Ostry (2088 m n.p.m.), Rohacz Płaczliwy (2126 m n.p.m.), Nogawica (2052 m n.p.m.), Smutny Zwornik (2010 m n.p.m.), Trzy Kopy [Przednia Kopa (2136 m n.p.m.), Drobna Kopa (2129 m n.p.m.), Szeroka Kopa (2128 m n.p.m.)], Hruba Kopa (2166 m n.p.m.), Banówka (2178 m n.p.m., najwyższy szczyt na tym szlaku), Pachoł (2167 m n.p.m.), Spalona Kopa – wierzchołek S (2080 m n.p.m.), Spalona Kopa – wierzchołek N (2083 m n.p.m.), Salatyńska Kopa (1925 m n.p.m.), Mały Salatyn (2046 m n.p.m.), Salatyński Wierch (2048 m n.p.m.), Brestowa (1934 m n.p.m.), Mała Brestowa (1903 m n.p.m.), Zuberski Wierch (1748 m n.p.m.), omija jedynie nieliczne niewybitne kulminacje na grani, np. Rohacza Siutego, Smutną Turniczkę, Czubę nad Igłą w Banówce, Igłę w Banówce, Gankową Kopę, Dzwon];

* Obok Orlej Perci mamy co najmniej 5 obiektów, które można uznać za łatwo dostępne „szczyty przyszlakowe” (Buczynowa Strażnica, Zadnia Sieczkowa Turnia, Skrajna Sieczkowa Turnia, Mała Buczynowa Turnia, Kopa nad Krzyżnem).

  • Liczba szczytów „wybitnych” (MDW > 100 m):
    • Orla Perć: 1 szczyt [Kozi Wierch (2291 m n.p.m.)];
    • Grań Rohaczy: 7 szczytów [Wołowiec (2064 m n.p.m.), Rohacz Ostry (2088 m n.p.m.), Rohacz Płaczliwy (2126 m n.p.m.), Hruba Kopa (2166 m n.p.m.), Banówka (2178 m n.p.m.), Pachoł (2167 m n.p.m.), Salatyński Wierch (2048 m n.p.m.)];
  • Szlaki dojściowe / baza noclegowa: 
    • Orla Perć [dojścia z Doliny Pięciu Stawów Polskich (możliwość dotarcia do: Zawratu, okolic Koziej Przełęczy, partii szczytowych Koziego Wierchu, przełęczy Krzyżne) oraz z Doliny Gąsienicowej (opcje dojścia do: Zawratu, Koziej Przełęczy, Żlebu Kulczyńskiego, Zadniego Granatu, Skrajnego Granatu, przełęczy Krzyżne), obie doliny posiadają schroniska];
    • Grań Rohaczy [sytuacja trochę bardziej skomplikowana, więcej opcji do wyboru miejsca startu wyprawy, poza tym baza noclegowa zlokalizowana znacznie poniżej grani, co w razie z jej korzystania może oznaczać sporo dodatkowej sumy podejść do pokonania: rejon Doliny Zuberskiej i jej odnogi – Doliny Rohackiej (dojścia do: Jałowieckiej Palenicy, Brestowej, Banikowskiej Przełęczy, Smutnej Przełęczy i Wołowca; baza noclegowa na Polanie Zwierówka i w jej okolicy), rejon Doliny Jałowieckiej (możliwość dostania się do: Jałowieckiej Palenicy, okolic Salatyńskiego Wierchu, Banikowskiej Przełęczy; w rejonie Schronisko pod Naruzim, ale znacznie oddalone od opisywanej grani), Dolina Żarska (opcje dotarcia do: Banówki, Smutnej Przełęczy, Rohacza Płaczliwego; jest schronisko), Dolina Jamnicka (dojścia do: Rohacza Płaczliwego, Jamnickiej Przełęczy, Wołowca; baza noclegowa na samym dole, u podnóża Tatr w rejonie Tatrzańskiej Magistrali)];
  • Trudności techniczne: na obu szlakach są podobne „0+ w skali taternickiej” [wydaje się, iż Orla Perć przeprowadza przez teren wyraźnie trudniejszy do przejścia, jednak ta różnica jest niwelowana przez obfitą ilość sztucznych ułatwień – największe ich nagromadzenie spośród wszystkich szlaków tatrzańskich], aczkolwiek istotne trudności na poziomie „0+” (łatwo w skali taternickiej, ale dla turystów ciężko) stanowią znaczą część Orlej, zaś na Grani Rohaczy procentowy udział tych trudności jest mniejszy;
  • Trudności „0+”:
    • Orla Perć (większa część szlaku taki poziom oferuje, choć są łatwiejsze odcinki, najdłuższy fragment o trudnościach niższych niż „0+” jest między Kozim Wierchem a Przełęczą nad Buczynową Dolinką);
    • Grań Rohaczy (Jamnicka Przełęcz – Rohacka Przełęcz, Trzy Kopy, Przełęcz nad Zawratami – Banówka, Pachoł – Spalona Przełęcz, Skrzyniarki);
  • Trudności kondycyjne: trochę większe na Grani Rohaczy [dłuższa trasa + większa suma podejść];
  • Ekspozycja (,,przepaścistość”, otwartość przestrzeni): zdecydowanie większa na Grani Rohaczy -> moim zdaniem to najbardziej eksponowany tatrzański szlak turystyczny (kilkusetmetrowe przepaście po obu stronach grani + wielka przestrzeń dookoła) [zaś na Orlej głównie mamy do czynienia z trawersami, gdzie otaczające ściany ograniczają przestrzeń i przez to ekspozycja jest mniej efektowna];
  • Sztuczne ułatwienia: znacznie więcej na Orlej Perci (bardzo dużo łańcuchów, wiele klamer + 2 drabinki -> wyraźne uproszczenie przejścia przez niewątpliwie ciężki teren) [zaś na Grani Rohaczy są łańcuchy, ale w zdecydowanie mniejszej ilości (choć trochę ich przybyło jakiś czas temu, np. w rejonie Rohacza Ostrego), w tym brak ułatwień na niektórych efektownych odcinkach, które można ominąć ścieżką poza szlakiem (ale zdecydowanie nie polecam ich omijać)];
  • Problem z drobnym materiałem skalnym i żwirkiem (taki grunt jest zdradliwy, niebezpieczny, wymaga ostrożności i podniesionej koncentracji (szczególnie przy schodzeniu)): to główny minus Grani Rohaczy [występują tam liczne odcinki z małymi kamyczkami, niektóre niestabilne zejścia mogą sprawić spore problemy, np. Salatyński Wierch -> Skrajna Salatyńska Przełęcz; Pachoł -> Banikowska Przełęcz; Trzy Kopy -> Smutna Przełęcz], natomiast na Orlej zdaje się być nieco lepiej [Zawrat -> Kozi Wierch w miarę stabilnie z wyjątkiem Koziej Przełęczy, Kozi Wierch -> Skrajny Granat znośnie, zaś ostatni fragment Skrajny Granat – Krzyżne ogólnie jest dość kruchy z wyraźną erozją terenu (pod tym względem nie ustępuje Grani Rohaczy) i tam wyróżniają się co najmniej dwa nieprzyjemne odcinki z małymi kamyczkami, np. zejście ze Skrajnego Granatu na Granacką Przełęcz + trawers Wielkiej Buczynowej Turni, a także warto podkreślić trudne zejścia z łańcuchami z Granackiej Przełęczy, z Pościeli Jasińskiego i na trawersie Buszynowych Turni, gdzie kruchy teren zdaje się „zabierać” miejsce pod stopami i sprawia, że momentami przejście robi się problematyczne – trudne technicznie jak na szlak]; poza tym na obu trasach warto uważać na ewentualne spadające większe kamienie!;
  • Natężenie trudności technicznych: wyraźnie większe na Orlej (prawie cała trasa ma urozmaicenia techniczne), natomiast na Grani Rohaczy występują ,,luźniejsze” odcinki, które się przeplatają z odcinkami wymagającymi [warto spojrzeć na długość obu tras i standardowy czas przejścia – Orla zajmuje niewiele mniej czasu, mimo że jest prawie 3 razy krótsza];
  • Szczególnie wymagające odcinki:
    • Orla Perć [Kozia Przełęcz -> Kozi Wierch, a zwłaszcza gzymsik i początkowa wspinaczka na Kozie Czuby + przejście między Kozimi Czubami a Kozim Wierchem];
    • Grań Rohaczy [ostre odcinki graniowe bez ułatwień między Banówką a Przełęczą nad Zawratami (zwłaszcza miejsce, gdzie jest płyta skalna i obok zwężenie grani) + odcinki graniowe bez ułatwień między Rohaczem Ostrym a Smutną Przełęczą + przejście przez partie szczytowe Rohacza Ostrego];
  • Powszechna opinia: uważa, że trudniejsza jest Orla Perć [jeden z głównych powodów to natężenie trudności technicznych; poza tym Orla jest bardziej popularna, a także wiele osób wychodzi z założenia „im więcej łańcuchów, tym trudniejszy szlak” (nie każdy potrafi robić z nich właściwy użytek, a wtedy faktycznie może być nader ciężko) oraz Grań Rohaczy niektórzy oceniają biorąc pod uwagę te ścieżki, które zbaczają ze szlaku i omijają najciekawsze, efektowne odcinki];
  • Moja opinia: 
    • Orla PerćGrań Rohaczy:
      • trudności kondycyjne: 9/10; 10/10
      • ekspozycja: 8/10; 10/10
      • trudności techniczne: 10/10; 10/10
      • zagrożenia terenowe: 10/10; 10/10
      • ogólna ocena stopnia trudności turystycznych: 37/40 [bardzo trudno]; 40/40 [bardzo trudno]
    • Gdyby Orla miała mniejszą ilość ułatwień lub też w większej części prowadziłaby ściśle po grani (cięższy teren skalny, bardziej poszarpany grzbiet niż w przypadku omawianej części głównego grzbietu Tatr Zachodnich), to nie miałbym żadnych wątpliwości co do tego, który z tych szlaków stanowi poważniejsze wyzwanie dla turystów. Tymczasem biorąc pod uwagę odrobinę konkretniejsze trudności kondycyjne (a podobne techniczne), zdecydowanie większą ekspozycję oraz niestabilne podłoże (żwirek, małe kamyczki i luźne kamienie) – uważam, że Grań Rohaczy można uznać za nieco bardziej wymagający szlak od Orlej Perci… 🙂

Galeria:

  • Orla Perć:
  • Grań Rohaczy:


Filmiki:

  • Drabinka nad Kozią Przełęczą [Orla Perć] (16 września 2018):

  • Gzymsik – zejście z Koziej Przełęczy [Orla Perć] (16 września 2018):

  • Wschód słońca na Wołowcu (2064 m n.p.m.) + przejście bardzo eksponowanego odcinka Grani Rohaczy w rejonie Banówki (25 lipca 2014):

 

Reklamy

32 myśli w temacie “Porównanie „Orlej Perci” i „Grani Rohaczy””

  1. Bardzo fajne porównanie, tylko zdecydowanie za szybko się kończy 😀 Przydałyby się dokładniejsze informacje np na temat, w którym dokładnie miejscu można trafić na luźne kamyczki na Orlej, jak i Grani Rohaczy. Mógłbyś dodać również szacowany czas przejścia wg przewodnika i ten, w którym Tobie udało się przejść, dodać do oceny np pobliskie schroniska, z których można rozpoczynać „atak”, ocena widoków itp itd. Z chęcią odwiedzę za jakiś czas tą stronkę i mam nadzieję, że przeczytam coś więcej, bo bardzo ciekawie się zapowiada. Można dołożyć również jakąś skalę ocen za poszczególne elementy, które zostały wymienione i na końcu zsumować i zobaczyć co wyjdzie 🙂

  2. Witaj! Ale super porównanie. Twój opis bardzo mi się podoba 🙂 Byłam Orlej Perci a na Grani Rohaczy nie… Byłam również na Grani Kościelca. Stąd moje pytanie: może wiesz jak porównać południową grań Kościelca (Grań Kościelców, Grań Praojców) z Granią Rohaczy. Wiem, że to
    dziwne pytanie, gdyż Grań Kościelca jest drogą wspinaczkową wiadomo bez sztucznych ułatwień (ale jest tam dobra asekuracja), a grań Rohaczy drogą turystyczną z dodatkowym żelastwem. Ale jakby to było gdyby grań Rohaczy była bez ułatwień. Co byłoby trudniejsze, bardziej eksponowane…
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://katzebemol.blogspot.com/
    PS Bardzo podoba mi się Twój blog. Dodam go do ulubionych 🙂

    1. Witam i dziękuję! Dokładnie to ciężko mi porównywać, bo jeszcze nie poznałem Grani Kościelców (jedynie znam niezbyt trudne turystyczne wejście na Kościelca)… Grań Rohaczy ma efektowną ekspozycję (pod tym względem „chyba” nie ustępuje wielu drogom wspinaczkowym). Ponadto, jak na szlak turystyczny, możliwe spore trudności z luźnymi kamyczkami. Po zdjęciu łańcuchów Grań Rohaczy pewnie byłaby jeszcze trochę trudniejsza, zwłaszcza na przejściu przez Rohacza Ostrego lub Trzy Kopy, gdzie też łańcuchy sporo ułatwiają. Jednak i tak są również takie efektowne odcinki, gdzie nie ma ułatwień (część można ominąć, ale polecam wariant tak jak znaki prowadzą), więc myślę, że przejście tego szlaku może Ci się spodobać. 😉 Pozdrawiam.

  3. Nice post. I was checking constantly this blog and I’m inspired! Extremely useful information specially the remaining part 🙂 I handle such info much. I was seeking this particular info for a very lengthy time. Thank you and good luck.

  4. Super opracowanie. Kawał dobrej roboty i poświęconego czasu. Moje odczucie jest jednak inne – odwrotne. Gwoli jasności dodam oczywiście, że to moje indywidualne odczucie. Po wielu latach chodzenia po Tatrach w końcu wybrałem na się na Rohacze z nastawieniem, że będzie ciężko. Przeszedłem i bylem jakby zawiedziony ponieważ nie tego się spodziewałem. Zdecydowanie wolę Orlą, choćby za wrażenia na Kozich Czubach – ubezpieczenia (łańcuchy), kiedy idziemy wczesnym rankiem są mokre, a samotne przejście dodaje adrenaliny. Rohacze przeszedłem „bez mrugnięcia okiem”. Zdjęcie nr 4 w tym porównaniu ładnie pokazuje jakie ładne podparcia dla butów tam są. Jeżeli juz miałbym porównywać to odcinek na Banówce (idąc w stronę Hrubej Kopy) zrobił na mnie najwieksze wrażenie. Mam na mysli pochyloną skośnie płytę – oczywiście – bez ubezpieczeń na odcinku graniowym. Jak już jesteśmy przy temacie porównań to również większych emocji spodziewałem się na Czerwonej Ławce. Mówiąc krótko – jedyną niedogodnością na tym odcinku są ciut za długie łańcuchy. Faktem jest, że kiedy tam szedłem to pewna kobieta o mało nie spadła, ale popełniła podstawowy błąd oraz niestety nie była za wysoką osobą co utrudnia takie przejścia. Takie moje subiektywne odczucia.
    Niezaprzeczalnie jednak szacunek za włozoną pracę w opracowanie. Pozdrawiam serdecznie

    1. Dziękuję! Ten wpis faktycznie pochłonął już mnóstwo czasu, ale dalej go rozwijam (właśnie teraz dokonuję kolejnych poprawek)…
      Dziękuję również za podzielenie się własnymi odczuciami. Oczywiście indywidualne, subiektywne oceny trudności danej trasy mogą się różnić, w końcu zależą od wielu czynników. Potwierdzam, że Kozie Czuby mogą dostarczać ciekawych wrażeń. Zaś co do Grani Rohaczy – wspomniane miejsce z płytą bez ułatwień (w okolicach Banówki) również zrobiło na mnie spore wrażenie (tym bardziej, że jest tam efektowna ekspozycja – zwłaszcza od strony Spalonej Doliny da się odczuć sporo przestrzeni). Z kolei na Czerwonej Ławce jeszcze nie byłem (mam w planach na ten lub następny sezon), ale słyszałem już podobne opinie, że to przejście nie jest aż tak wymagające, jakby się mogło wydawać. Pozdrawiam. 🙂

  5. Fajne opracowanie. Widać, że autor włożył w nie dużo wysiłku, ale moje odczucia są zupełnie inne. Jestem świeżo po przejściu Grani Rohaczy od Brestovej do Wołowca i uważam, że nijak się ona ma do Orlej Perci. Potwierdzili to zresztą wszyscy, z którymi na ten temat rozmawiałem na Rohaczach. Ale do rzeczy:
    1. Trudności techniczne – dużo większe na Orlej Perci, nawet pomimo ułatwień. Najtrudniejsze miejsce na Rohaczach (koń) na Orlej znalazłby się może w drugiej dziesiątce rankingu. Trudnych miejsc na Rohaczach jest naprawdę niewiele, z reguły idzie się mało wymagającą granią, czasami trzeba się delikatnie wspiąć lub zejść po skale, ale nie są to żadne problemy. Pojawiające się czasami łańcuchy też nie są trudne i nijak się mają np. do zejścia tuż przed Kozim Wierchem albo wielu innych momentów, zwłaszcza na niedocenianym odcinku Granaty – Krzyżne (trzeba się tam czasami dłuższą chwilę zastanowić, gdzie postawić nogę).
    2. Ekspozycja – na Rohaczach prawie nieodczuwalna, bo rzadko się do niej naprawdę zbliża. Nawet idąc granią zawsze się jest na ścieżce/skale o sporej szerokości (przynajmniej metr), więc najczęściej trzeba dopiero podejść do jej krawędzi, żeby zobaczyć przepaść. Poza koniem nie ma żadnego miejsca, gdzie jeden nierozważny krok mógłby doprowadzić do lotu w przepaść. Na Orlej jest takich miejsc dużo więcej, chociażby drabinka nad Kozią Przełęczą czy odcinek zaraz po zejściu ze Skrajnego Granatu w stronę Krzyżnego (tuż przed drugą drabinką), gdzie trzymając się łańcucha trzeba przejść po małych wypustkach skalnych nad zionącą otchłanią
    3. Trudności kondycyjne – co prawda Grań Rohaczy jest dłuższa i może ma większą sumę podejść, ale natężenie trudności technicznych jest dużo mniejsze. Wg mnie każdy z dwóch głównych odcinków Orlej Perci z osobna (czy to Zawrat – Kozi Wierch, czy Granaty – Krzyżne) ma dużo więcej trudności, niż cała Grań Rohaczy. To właśnie ich zagęszczenie na Orlej decyduje o tym, że jest ona tak wyczerpująca. Na Rohaczach nawet, jeżeli jest jakiś trudniejszy odcinek, to zaraz się on kończy i potem maszeruje się dużo łatwiejszym terenem, gdzie można się szybko zregenerować.
    4. Kamyczki – wg mnie nie jest to żaden problem, gdyż z reguły pojawiają się na bardzo łatwych odcinkach szlaku (np. Pachoł – Banikowska Przełęcz), gdzie nawet poślizgnięcie się niczym specjalnym nie grozi.

    Podsumowanie

    Wg mnie Grań Rohaczy jest szlakiem o lekko podwyższonym stopniu trudności z raptem kilkoma bardziej wymagającymi miejscami. Orla Perć jest dużo trudniejsza i bardziej niebezpieczna. Nawiązując do punktacji autora tego zestawienia – Rohacze zasługują na maksymalnie 35 pkt.

    1. Dziękuję za wyczerpujący komentarz i podzielenie się swoją opinią.
      1) Oczywiście subiektywne odczucia mogą się różnić (czasem nawet bardzo) – zwłaszcza, że zależą od wielu czynników (indywidualne preferencje, doświadczenie, umiejętność korzystania z ułatwień, warunki pogodowe, warunki na szlaku, dyspozycja dnia, itd.). Nawet przechodząc jakąś 1 trasę wiele razy, za każdym razem można ją trochę inaczej odbierać.
      2) Koń Rohacki – czy aby na pewno jest najtrudniejszy technicznie na Grani Rohaczy? Wydaje mi się, że jest tam sporo miejsc, które wymagają większego wysiłku (np. kominki, progi skalne).
      3) Uznanie Orlej Perci za szlak technicznie trudniejszy mogę zrozumieć, ale za to Twoja ocena ekspozycji wydaje mi się bardzo kontrowersyjna. Zwłaszcza jeśli rozumiemy ekspozycję jako połączenie „przepaścistości” i otwartości przestrzeni (wg mnie takie połączenie jest bardziej efektowne niż np. przepaścisty trawers, z ograniczoną przestrzenią dookoła).
      Polecam ponowne przejście Orlej Perci w celu przypomnienia sobie trasy. Ta „zionąca otchłań” poniżej Granackiej Przełęczy to w praktyce niewielka dziurka pod przejściem z łańcuchami do pomocy (chyba wypłukana przez wodę, raczej nie ma więcej niż kilka m). 😉 Z kolei przejście przez drabinkę nad Kozią Przełęczą faktycznie jest całkiem efektowne, ale odnoszę wrażenie, że na Grani Rohaczy nie brakuje bardziej eksponowanych miejsc, z większą ilością przestrzeni dookoła.
      Wg mnie Grań Rohaczy miejscami naprawdę jest dość wąska i na takich odcinkach szlak prowadzi blisko krawędzi przepaści (mam na myśli zwłaszcza te efektowne odcinki, które są omijane przez ścieżki poza szlakiem – wydeptane przez turystów, dla których szlak prowadzi zbyt odważnym wariantem). Poza tym niektórych przepaścistych przejść nie da się ominąć – np. Koń Rohacki.
      3) Nie polecam lekceważyć kruchych i niestabilnych odcinków w sieci szlaków turystycznych. Nie tylko większe kamienie stanowią poważne zagrożenie. Oczywiście przy odrobinie szczęścia z wypadku na małych kamyczkach można wyjść bez większych obrażeń (czasem nawet bez żadnych obrażeń). Jednak równie dobrze takie poślizgnięcie może mieć poważne konsekwencję (tym bardziej, że na niektórych stromych odcinkach nie ma gwarancji szybkiego zatrzymania się, a nawet miejscami istnieje jakieś tam ryzyko wypadnięcia z grani).
      Pozdrawiam!

      1. Wydaję mi się że sama Orla Perć ma na tyle wyrobioną opinię i historię, że sama jej sława będzie przyćmiewała inne szlaki graniowe w Tatrach, choćby odczucia skali trudności były gdziekolwiek większe. Swoją drogą super porównanie, włożyłeś w to mega dużo pracy, z przyjemnością się czyta!. Od siebie dodam, że czy to na Rohaczach czy na Orlej ma się te odczucie niesamowitej „lufy” w dół, odczucia każdy ma inne stąd każdy widzi to inaczej bo i miejsca są inne, nieporównywalne.

      2. Zgadzam sie niemal w 100% z opisem Sew’a, stad nie bede powtarzal. Przeszedlem Orla kilkanascie razy, Rohacze 2 razy, ale pamietam, jak wybalem sie na Rohacze pierwszy raz skuszony ich slawa i … potwornie sie zawiodlem z punktu widzenia trudnosci /szlak jest bardzo ladny/, ale pisanie o nim jako o Orlej Perci Tatr Zachodnich to smiech na sali . Wg mnie 2, max 3 niebezpieczne miejsca. Wg skali autora, IMHO jezeli Orla 37/40 to Rohacze max 30/40 /duzo latwiejsze/.

    2. Do galerii dodałem zdjęcie przedstawiające tą dziurę, która znajduje się poniżej Granackiej Przełęczy. Przejście po tych małych półeczkach skalnych jest trudne technicznie, ale wyraźnie widać, że to miejsce zdecydowanie nie zalicza się do eksponowanych (dziura jest płytka, a żleb widoczny w tle nie wyróżnia się dużą stromizną).

  6. Grań Rohaczy to fragment głównej grani Tatr Zachodnich pomiędzy Jamnicką Przełęczą a Smutną Przełęczą. Określenie grani od Wołowca po Palenicę Jałowiecką nazwą Grań Rohaczy jest nadużyciem autora. Co do pytania o porównanie trudności Grani Kościelców i Grani Rohaczy jest swego rodzaju nieporozumieniem. Grań Rohaczy jest bowiem szlakiem turystycznym a więc maksymalne trudnosci techniczne osiągają trudność 0+ WHP i jest przeznaczona dla ruchu masowego podczas gdy Grań Kościelców to droga taternicka o trudnościach II WHP i przeznaczona dla taterników asekurujących się liną a więc absolutnie nie dla ruchu masowego.

    1. 1) Wiadomo – Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy to te „właściwe” Rohacze, jednak niektórzy cały odcinek od Wołowca do Jałowieckiej Palenicy uznają za Grań Rohaczy i ja przychylam się do tej wersji (wg mnie ta grań stanowi jakąś logiczną całość).
      2) Hmm… czy aby na pewno te najbardziej wymagające fragmenty Grani Rohaczy (nie ma tam ułatwień) nie zasługują na wyższa wycenę niż „0+” (nie jestem pewny, ale odnoszę wrażenie, że mogą mieć „I” w skali taternickiej).
      3) Co do Grani Kościelców – z tego co widzę w pytaniu chodziło o porównanie z Granią Rohaczy „bez ułatwień” (wtedy przejście np. przez Rohacza Ostrego, czy też Trzy Kopy byłoby znacznie trudniejsze niż aktualnie z łańcuchami do pomocy).

  7. Świetne opracowanie – brawa dla autora !
    Teraz ja pozwolę sobie podzielić się moimi odczuciami.

    1. Trudności techniczne – 2 miejsca w rejonie Banikov (płyta, komin), 2 kominy oraz koń na Rohaczu Ostrym i cały odcinek Trzech Kop to jednak w sumie mniej niebezpiecznych miejsc w porównaniu do Orlej. Dodatkowo poziom trudności technicznych Orlej zwiększają trasy dojścia na szlak (odcinek na Zawrat, Kozią Przełęcz) . W przypadku grani Rohaczy są one zwykle łatwe lub bardzo łatwe.

    2. Ekspozycja – zecydowanie większa na grani Rohaczy. Dużo więcej miejsc, gdzie idzie się granią a nie trawersuje. Dla mnie świadomość, że stoję na płycie o szerokości 1m i po obu stronach mam przepaść jest dużo bardziej adreanlinogenna 🙂 Dodatkowo problemem są sztuczne ubezpieczenia na grani Rohackiej (zbyt długie łańcuchy, ich kiepskie rozmieszczenie – na Orlej moim zdaniem dużo sensowniej założone).

    3. Trudności kondycyjne – zdecydowanie Rohacze. Trasa dłuższa, większa suma podejść.

    4. Kamyczki – akurat na całym odcinku grani Rohaczy jedynym naprawdę nieprzyjemnym miejscem jest zejście z Trzech Kop do Smutnego Sedla – wszystkie „chodniki” lub ścieżki są rozsypane, mnóstwo niestabilnych kamieni zarówno małych jak i bardzo dużych. W przypadku Orlej – Granaty. Stawiam remis 🙂

    Generalnie dla mnie najtrudniejszym szlakiem w Tatrach okazał się Świnica-Zawrat. Tego samego dnia doszedłem też do Koziej Przełęczy i akurat ten odcinek przeszedłem dosyć sprawnie 🙂

    1. Cieszę się, że opracowanie się podoba. Dziękuję również za podzielenie się własnymi odczuciami.
      1. Na całej Grani Rohaczy w sumie można jeszcze wymienić trochę innych wymagających miejsc, ale nie ma wątpliwości, że na Orlej jest większe natężenie trudności technicznych. Poza tym Orla Perć faktycznie ma wyraźnie trudniejsze szlaki dojściowe niż Grań Rohaczy. W przypadku 2 odcinków (Pusta Dolinka -> okolice Koziej Przełęczy + Kozia Dolinka -> Rysa Zaruskiego -> Żleb Kulczyńskiego) mamy do czynienia z poziomem trudności zbliżonym do tych wymagających fragmentów Orlej Perci. Z kolei samo wejście na Zawrat uważam już za trochę łatwiejsze (o ile są dobre warunki).
      4. Samo przejście przez Granaty jest w miarę stabilne. Kruchy, nieprzyjemny odcinek znajduje się między Skrajnym Granatem a Granacką Przełęczą, a dokładnie tuż powyżej tej przełęczy. Z kolei poniżej Granackiej Przełęczy też są widoczne efekty erozji – w jednym miejscu nawet powstała dziura pod przejściem z łańcuchami.

      Świnica – Zawrat? Hmm… chodzi o zatory na szlaku? 🙂 W sumie ten odcinek spokojnie można zaliczyć do najbardziej problematycznych szlaków tatrzańskich pod względem zatłoczenia. Dlatego też warto tam zaglądać dopiero wieczorem lub bardzo wcześnie rano. Pozdrawiam.

  8. To, o czym piszesz jest genialne. Sam bardzo chcę kiedyś pokonać obie trasy, lecz na razie wiem, że nie jestem do tego wystarczająco przygotowany. Głównie kondycyjne. Też muszę zrobić jeszcze parę wejść na różne szczyty w Tatrach, by się odpowiednio przygotować i mam nadzieję, że wkrótce będę gotowy. Zrobienie całej orlej to moje wielkie marzenie 🙂 Pozdrawiam 🙂

  9. Kamil – jak już kiedyś napisałem – moim, subiektywnym zdaniem Grań Rohaczy jest zdecydowanie ĺatwiejsza od Orlej Perci. Osobiście nie znalazłem tam trudność. Na Banikovie drobne fragmenty jedynie są trudne że względu na brak ubezpieczeń…

  10. Przeszedłem odcinek od Jamnickiej do Banikowskiej czy dwa najtrudniejsze fragmenty Grani Rohaczy. Ja oceniam głównie trudności techniczne na szlaku. Ekspozycja też ma wpływ na końcową ocenę, ale nie aż taką gdyż dla mnie to tylko fajny „dodatek” do wędrówki i momentami większa adrenalina 🙂 Do rzeczy. Moja ocena:
    Grań Rohaczy : Ostry – Płaczliwy 7/10
    Grań Rohaczy : Trzy Kopy i Banówka 8/10
    OP: Zawrat – Kozi Wierch 10/10
    OP: Kozi Wierch – Skrajny Granat 7/10
    OP: Skrajny Granat – Krzyżne 9/10
    Grań Rohaczy ciekawa, efektowna ale…. nie taka trudna 🙂 Tam po prostu się szło po skałach. Trudności w rejonie Ostrego, Trzech Kop i na grani Banówki, ale nie jakieś wielkie. Natomiast OP (szczególnie od Zawratu do Koziego) moim zdaniem trudniejsza. Tam już w kilku miejscach trzeba było się zatrzymać, poszukać miejsce na postawienie nogi, opuścić się/ wciągnąć na rękach. Mój kuzyn, który był pierwszy raz na tym odcinku miał tam trochę problemów. Grań Rohaczy natomiast przeszedł sprawnie. Przeszedłem już trochę po Tatrach i uważam, że nie ma szlaku trudniejszego niż OP (wyłączając odcinek Kozi W. – Granaty bo tam jest łatwiej). Zresztą osoby, które ze mną wędrowały są podobnego zdania, ale oczywiście jak to bywa, ile ludzi tyle opinii 🙂 Szacunek Kamil bo włożyłeś na prawdę dużo pracy w to porównanie 🙂 Pozdrawiam

    1. Porównywane szlaki mają trochę odmienny charakter trudności technicznych (być może to jeden z powodów różnic w opiniach). 🙂 Na Orlej Perci mamy bardzo dużo wymagających przejść z ułatwieniami, zaś istotnych trudności z użyciem rąk bez pomocy łańcuchów, klamer, czy też drabinek jest tam znacznie mniej. Natomiast na Grani Rohaczy proporcje są zupełnie inne. Tam mamy stosunkowo niewiele ułatwień (tylko łańcuchy i to w znacznie mniejszej ilości niż na Orlej Perci) i dzięki temu na Grani Rohaczy nie brakuje licznych wymagających przejść po skałach bez ułatwień (przy czym w wielu miejscach nie ma sztucznych ułatwień tylko dlatego, że turyści wydeptali pozaszlakową ścieżkę). Taka sytuacja sprzyja odmiennym subiektywnym ocenom trudności technicznych na obu tych szlakach. Wszak wiele zależy od tego, jak się reaguje na ułatwienia. Dla osób lubiących przejścia bez sztucznych ułatwień Orla Perć może wydawać się trudniejsza technicznie, zaś osoby mocno obyte z ułatwieniami mogą mieć trochę inne odczucia. W zeszłym roku byłem kilka razy na Orlej Perci (więc mam ją świeżo w pamięci). Natomiast w obecnym sezonie (25 lipca 2014) przypomniałem sobie 2 najtrudniejsze odcinki Grani Rohaczy. Przede wszystkim utwierdziłem się w przekonaniu, ze Grań Rohaczy jest bezkonkurencyjna pod względem ekspozycji (na Orlej Perci absolutnie nie ma aż tak szalonego połączenia konkretnych przepaści z rozległą przestrzenią). Szczególnie przepaściste przejście po skałach między Przełęczą nad Zawratami a Banówką robi naprawdę spore wrażenie. Co prawda do ekspozycji można się przyzwyczaić, jednak pozostawiam ten czynnik w swoim porównaniu i uważam go za istotny (wszak dla wielu osób ekspozycja Grani Rohaczy może być przeszkodą nie do przejścia, nie przypadkiem powstało tam tyle ścieżek pozaszlakowych). Zaś co do trudności technicznych – w ostatnich dniach „na gorąco” byłem skłonny uznać niewielką przewagę Grani Rohaczy. Jednak „na chłodno” po przemyśleniach pozostaje przy wcześniejszej swojej subiektywnej opinii, czyli poziom technicznych trudności Orlej Perci i Grani Rohaczy wg mnie jest na bardzo podobnym poziomie (mimo odmiennego charakteru tych trudności). Pozdrawiam i dziękuję za podzielenie się opinią.

      1. Ja byłem na Grani Rohaczy (Trzy Kopy – Banówka) 3 lipca, Orlą natomiast odświeżyłem sobie po 4 latach i byłem tam 5 i 6 lipca więc również miałem porównanie „na świeżo” 🙂 Rohacze robiłem rok temu. Warunki wszędzie były takie same. Twoja opinia jest bardziej rozbudowana bo bierzesz pod uwagę więcej szczegółów. Ja subiektywnie oceniłem tylko trudności techniczne i ich nagromadzenie więc sądzę, że pod tym względem nie ma w Tatrach nic mocniejszego niż Zawrat – Kozi Wierch 🙂 Dodatkowo, mimo że był początek lipca to napotkałem na tym odcinku 2 miejsca, w których kilka łańcuchów było pod śniegiem (Honoratka, Kozia Przełęcz) co również może zaskoczyć niejednego turystę przygotowanego na typowo letnie warunki o tej porze roku. Z kolei na Trzech Kopach i Banówce owszem lufa konkretna, ale teren nie jest jak dla mnie aż taki trudny. Nie miałem momentów, w których miałbym jakiś problem, łańcuchów w 70% nie używałem bo czasami były dziwnie zamocowane i wręcz utrudniały przejście 🙂 Ogólnie ten odcinek uważam, za nieco trudniejszy niż same Rohacze. Zresztą co tu dużo dyskutować co trudniejsze.. 🙂 Wiadomo, że ile ludzi tyle opinii 😉 Czekam Kamilu na ładny opis Grani Rohaczy tak jak to zrobiłeś z Orlą Percią 🙂 Pozdrawiam

  11. Nie ma takiego szlaku jak „Grań Rohaczy”. Szlak jest obecnie wyznakowany ale on nie funkcjonuje i nigdy nie funkcjonował pod taką nazwą.
    Sama grań Rohaczy to w zasadzie krótki odcinek od Jamnickiej Przełęczy do Smutnej Przełęczy. Dalej są już inne szczyty.
    Gdyby tak porównywać całe granie to w takim razie należało by porównać tę twoją wymyśloną „Grań Rohaczy” do czerwonego szlaku od Ciemniaka do Przełęczy Krzyżne albo nawet do Wołoszyna.

    1. ~pl – Mylisz się, mamy taki szlak. Nazwa „Grań Rohaczy” zdecydowanie nie jest aż tak popularna jak „Orla Perć”, ale funkcjonuje w świadomości Tatromaniaków. W sumie mój blog przyczynił się do spopularyzowania tej nazwy, bo dawniej prawie w ogóle nie funkcjonowała. Głównie można było się zetknąć z określeniem „Rohacze”. Przy czym ja tej nazwy nie wymyśliłem, gdzieś wcześniej się z nią spotkałem i bardzo przypadła mi do gustu. Poza tym nazwa „Grań Rohaczy” nie ogranicza się tylko do odcinka Jamnicka Przełęcz – Smutna Przełęcz, bo w zasadzie cała grań od Wołowca po Brestową (lub nawet Palenicę Jałowiecką) stanowi pewną logiczną całość. Stąd też nie widzę sensu ograniczania tej nazwy tylko do fragmentu z Rohaczem Ostrym i Rohaczem Płaczliwym.

      1. A kto to są Tatromaniacy, to jakieś autorytety w dziedzinie topografii Tatr ? Nie no próbujesz udowadniać jakieś swoje wymysły na siłę. Nawet na Słowacji nikt tak tego szlaku nie nazywa.
        I jak najbardziej widzę sens ograniczania nazwy grań Rochaczy właśnie wyłącznie do Rochaczy. Bo według twojego pomysłu to w sumie Czerwone Wierchy można by nazwać granią Świnicy. Albo jeszcze lepiej Orlą Perć można nazwać granią Czerwonych Wierchów, no bo skoro Banikov wyższy od Rochaczy zaliczasz do grani Rochaczy…..

        1. ~pl – Czerwone Wierchy nie mają nic wspólnego z Orlą Percią (poza tym, że są połączone szlakiem). Czerwone Wierchy to masyw kilku szczytów należących do Głównej Grani Tatr Zachodnich. Natomiast Orla Perć to szlak kluczący w obrębie bocznej wschodniej grani Świnicy w Tatrach Wysokich. Słowo grań w nazwie „Orlej Perci” nie ma prawa bytu. Wersja „Orla Grań” byłaby śmieszna, bo to szlak złożony głównie z trawersów (odcinki prowadzące ściśle po grani stanowią niewielką część Orlej Perci). Także to Twoje porównanie nijak się ma do odcinka GGTZ Wołowiec – Palenica Jałowiecka, który można uznać za pewną logiczną całość.

  12. ~pl – Czy to Ci się podoba czy nie, nazwa „Grań Rohaczy” jest powszechnie używana w praktyce i zyskuje na popularności. Innymi słowy coraz bardziej utrwala się w świadomości ludzi zainteresowanych Tatrami. Twoja teza dotycząca braku funkcjonowania tej nazwy jest po prostu nietrafiona, niezgodna z rzeczywistością. W języku słowackim również można się z nią spotkać – Roháčsky hrebeň – przy czym nadal częściej używana jest wersja Roháče. Określenie „Grań Rohaczy” (lub „Rohacze”) dotyczy grani od Wołowca (lub od Jamnickiej Przełęczy) po Brestową (lub szerzej po Palenicę Jałowiecką). Przeglądnij sobie mapy topograficzne (na niektórych jest to tak oznaczone, np. tutaj). Ponadto nawet wg Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej (WET autorstwa Paryskich – wybitnych znawców Tatr) ograniczanie nazwy „Rohacze” do Rohacza Ostrego i Rohacza Płaczliwego jest „niewłaściwe”. Natomiast kwestia sporna to dokładne określenie granic (od Wołowca lub Jamnickiej Przełęczy po Brestową lub Palenicę Jałowiecką). Wg WET Jamnicka Przełęcz – Palenica Jałowiecka. Z kolei Władysław Cywiński w swoim 19 tomie „Główna Grań Tatr” wspomniał Wołowiec – Brestowa (jednocześnie uznając to za „kartograficzną wędrówkę nazw”). Ja zaś optuję za wersją Wołowiec – Palenica Jałowiecka. Wg mnie cały ten odcinek Głównej Grani Tatr Zachodnich stanowi pewną logiczną całość (podobny wygląd/charakter – taka swoista mieszanka ostrych i łagodnych kształtów). Także kojarzenie tego odcinka GGTZ pod 1 nazwą ma swój sens. Zwracasz uwagę na fakt, że Banówka („Banikov” to słowacka wersja) jest wyższa od Rohacza Ostrego i Rohacza Płaczliwego. Przy czym miano najwyższego szczytu nie było tu decydujące. Najbardziej charakterystycznym (z wyglądu) obiektem całej omawianej grani jest Rohacz Ostry (a nie Banówka) – nazwa „Rohacz” wzięła się od jego „rogatego wyglądu” (2 wyraźne kulminacje w partiach szczytowych). I cóż… mamy do czynienia z pewną „wędrówką nazw”. Określenie „Rohacz” najpierw przeszło na sąsiedni szczyt (Rohacz Płaczliwy), a później miano „Rohaczy” objęło również inne pobliskie szczyty (choć nie bezpośrednio w ich nazwie tak jak w przypadku Rohacza Płaczliwego). Dodam jeszcze, że sam szlak (oceniany w tym wpisie) jest kojarzony z nazwą „Grań Rohaczy”, bo prowadzi ściśle po przeważającej części tej grani (trawersy są tu nieznaczne w przeciwieństwie do Orlej Perci, której nazwanie „Orlą Granią” byłoby śmieszne). Czyli przejście tego szlaku jest niemal tożsame z przejściem Grani Rohaczy. W takiej sytuacji wymyślanie innej nazwy dla szlaku (typu „Rohacka Perć”) wydaje mi się niepotrzebne (tym bardziej, że „Grań Rohaczy” brzmi znakomicie).

  13. Nie byłam ani na Orlej, ani na G.Rohaczy, ale przyznaję -kiedy oglądam film z Grani Rohaczy rzeczywiście przeraża mnie ekspozycja terenu i jak byłam gotowa wybrać się na OP, tak nie podjęłabym się wejścia na wspominaną Grań Rohaczy.. Pozdrawiam.

  14. Witam 🙂 Ja dla odmiany zgodziłbym się z autorem.O swoim lęku wysokości dowiedziałem się w okolicach Bulli pod Rysami – totalny paraliż.Stopniowo go zwalczałem…I teraz tak – Orlą przeszedłem całą,z lekkim strachem,ale do zaakceptowania.Zawrat bez problemu,Świnica – Zawrat również,Czerwona Ławka podobnie.A pod Rohaczem wycofałem się na widok grani 🙂 Kwestie indywidualne tutaj odgrywają kluczową rolę.Perspektywa swobodnego lotu kilka ( naście ) metrów nie robi na mnie wrażenia,podobnie kilka setek metrów sturlania się.Natomiast wszelakie lufy „pion”,a w szczególności po obu stronach,już niestety tak.Dobry artykuł 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s