Firn w Kotle pod Rysami - lipiec 2008

Nadchodzi sezon płatów firnu – uważajcie na nie!


Czerwiec i pierwsza połowa lipca (czasem również jego druga połowa) stanowią dość niebezpieczny okres w wyższych partiach Tatr (głównie Tatr Wysokich). I nie chodzi tutaj tylko o burze, które często występują o tej porze roku. Otóż znaczna część tatrzańskich wypadków w pierwszej połowie sezonu letniego (czerwiec, lipiec) związana jest z groźnymi płatami firnu, które złowieszczo czyhają na turystów w zacienionych zakątkach.

Czym jest firn i jak powstaje?

W Tatrach po każdym sezonie zimowo-wiosennym zostają nam ogromne ilości firnu. Jest to twardy, ziarnisty, przeobrażony śnieg o dużej gęstości (ok. 0,4 – 0,8 g/cm³). Powstaje w wyniku wielokrotnego procesu topnienia i zamarzania, a także pod ciężarem wyżej położonych warstw śniegu.

Maj, a następnie także czerwiec jest czasem szybkiego topnienia obfitych pozostałości po zimie. Jednak pamiętajcie, że to wszystko nie znika w równie szybkim tempie.

Gdzie firn czyha? Czynniki sprzyjające długiemu zaleganiu firnu:

  • Małe nasłonecznienie lub wręcz całkowite zacienienie – także kluczowym czynnikiem jest północna wystawa (uwzględniajcie ten fakt przy planowaniu trasy wyprawy);
  • Położenie wysoko n.p.m. (czyli problem dotyczy głównie Tatr Wysokich i to tym bardziej, że one posiadają więcej mocno zacienionych zakamarków);
  • Wklęsłe formacje terenu typu kotły i żleby (w zimie wypełniają się pokaźnymi ilościami śniegu, co w sezonie wiosennym przeobraża się w pokaźne ilości firnu);

Zatem jeśli mamy do czynienia z jakimś kotłem/żlebem, który leży wysoko n.p.m. i w dodatku przez większą część doby pogrąża się w cieniu, to możecie być pewni, że tam firn prędko nie znika. Przykładem takiego miejsca jest choćby Kocioł pod Rysami (i niżej położony Długi Piarg), przez który przebiega  prowadzący na Rysy od polskiej strony. I właśnie to miejsce wyróżnia się czarnymi statystykami wypadków, w czym swój znaczny udział mają groźne płaty firnu.

Firn w Kotle pod Rysami - lipiec 2008
Firn w Kotle pod Rysami – lipiec 2008

Jak firn może nas spacyfikować?

  • Niekontrolowane poślizgnięcia (kończone często na skałach, głazach lub kamieniach) – to groźnie wyglądające wypadki, przy dawce szczęścia mogą zakończyć się bez większego szwanku, ale niestety nieraz konsekwencje bywają bardziej dramatyczne (połamania, masakryczne potłuczenia, a nawet śmierć);
  • Zapadanie się w dziurach (generalnie firn ma bardzo twardą konsystencję – również przy wysokich temperaturach – jednak czasem pod firnem mogą wytapiać się dziury, takie zagrożenie dotyczy zwłaszcza terenów piargowych – gdy noga wpadnie w „podstępnie zamaskowaną” dziurę, to powstaje ryzyko kontuzji – w razie pecha można nawet zaliczyć złamanie nogi);

Najpoważniejszym zagrożeniem są oczywiście niekontrolowane poślizgnięcia – na płacie firnu da się rozpędzić do zawrotnej prędkości i późniejsze wpadnięcie w kamienie/głazy może być bardzo nieprzyjemne i opłakane w skutkach. Dlatego też kluczowe jest posiadanie odpowiedniego sprzętu, który umożliwi w miarę bezpieczne przejście -> raki i czekan.

Uważam, że raki i czekan powinny być uznawane za standardowy element ekwipunku dla czerwcowych wypraw w wyższe partie Tatr Wysokich.

Jeśli nie posiadacie takiego sprzętu lub „nie chce się” Wam go zabierać, to polecam nasłonecznione trasy, niższe wysokości n.p.m. lub po prostu Tatry Zachodnie. Tam w czerwcu można liczyć na znacznie łatwiejsze warunki na szlakach niż w wyższych partiach Tatr Wysokich.

Natomiast na lipcowe wyprawy już mało kto zabiera raki i czekan. Niby większość szlakowych przejść przez płaty firnu bywa wtedy przedeptana i jakaś taka mała, łatwa do pokonania, ale mimo wszystko polecam zachować ostrożność, bo…

Wypadki na płatach firnu często są efektem ich lekceważenia. Zatem uważajcie na nie! Apeluję o rozsądek i szacunek do płatów firnu!

W sezonie letnim (zwłaszcza w lipcu) mnóstwo osób wykazuje się nadzwyczajną „odwagą” atakując płaty firnu bez żadnego odpowiedniego przygotowania, nierzadko również w kiepskich butach, które zupełnie nie nadają się na górskie wyprawy i nie zapewniają stabilności łatwo ulegając poślizgnięciom. Takie bezmyślne szarże przeważnie kończą się szczęśliwie („więcej szczęścia niż rozumu”), ale nie zawsze. Czasem góry postanawiają ukarać nadmierną zuchwałość. Nawet z pozoru łatwy płat z wydeptanym śladem w lipcu może być przyczyną wypadku. Wystarczy chwila nieuwagi, jeden błąd, moment dekoncentracji i już można stracić kontrolę nad dalszym rozwojem sytuacji.

Poza tym ryzyko zapadania się w dziurach również warto mieć na uwadze. Polecam chodzenie po utartych śladach, gdzie wiadomo, że ubity firn się nie zapadnie. Natomiast jeśli będziecie brnąć bez wyraźnych śladów w terenie piargowym, to zachowajcie wzmożoną ostrożność i nie dajcie się zaskoczyć, aby uniknąć kontuzji.

Płat firnu na szlaku w Jagnięcej Dolinie - lipiec 2014
Płat firnu na szlaku w Jagnięcej Dolinie – lipiec 2014

Wspomnienia z 12 lipca 2008 roku:

Dawniej również lekceważyłem płaty firnu. Bardziej widziałem w nich pewnego rodzaju atrakcję, urozmaicenie przygody niż zagrożenie. Miało to miejsce podczas mojej pierwszej wyprawy z udziałem płatów firnu. Spotykając się z nimi w Kotle pod Rysami, jakoś sobie poradziłem (bez raków i czekana, ale przynajmniej buty odpowiednie). Podobnie powinno to wyglądać następnego dnia z mniejszym, niepozornym płatem firnu, który sobie czyhał w Kotle Zmarzłego Stawu. Byłem tam wtedy z kuzynem Michałem Ziąbką. Po przejściu przez Zawrat i pokonaniu odcinka z większymi trudnościami technicznymi, zrobiliśmy sobie chwilę przerwy. Widząc pobliski niewielki płat firnu, wpadliśmy na głupi pomysł zjechania z niego na butach i zrobienia sobie „fajnych zdjęć”. Mało tego – wydeptany ślad w płacie umożliwiał nam łatwą przeprawę, gdyż był już prawie cały wytopiony. Jednak my postanowiliśmy sobie zjechać obok śladu, na wyraźnej warstwie firnu.

Pierwszy zjechał Michał. Udało się! Poszło gładko, bez żadnych problemów. Potem przyszła moja kolej. Wkroczyłem na płat z uśmiechem, jednak mina szybko mi zrzedła. Mój „butozjazd” został uwieczniony na poniższym zdjęciu. Jeszcze w momencie zrobienia tego zdjęcia szło dobrze, ale zaraz potem straciłem równowagę i kontrolę nad dalszym rozwojem sytuacji. Najpierw upadłem na plecak, a po krótkiej chwili jakimś dziwnym sposobem obróciło mnie na brzuch, przez co dalej zjeżdżałem twarzą w dół. Z dużą prędkością sunąłem wprost na kuzyna, który się wystraszył i instynktownie odskoczył w bok odsłaniając mi drogę do zderzenia z kamieniami. Oczywiście nie mam pretensji do kuzyna, bo to wszystko rozgrywało się bardzo szybko, decydowały ułamki sekund i tu nie było czasu na przemyślane decyzje. Zjazd zakończył się nieprzyjemnym zderzeniem z kamieniami. Cały wypadek wyglądał bardzo poważnie, z początku myślałem nawet, że mam złamaną nogę… Była dziwnie skręcona i odchylona, co sprawiało ból. Jednak szybko okazało się, że to tylko mój but zdążył się w dziwny sposób połączyć z butem kuzyna, a tak poza tym z nogą było wszystko w porządku. Na dodatek nawet kontakt z kamieniami nie pozostawił mi istotnych śladów (zapewne specyficzny splot butów trochę wyhamował zjazd). Miałem jedynie drobne porysowania i małą rankę na małym palcu jednej ręki. Także reasumując, cały wypadek wyglądał poważnie, nawet bardzo – wywarł ogromne wrażenie i mocno mną wstrząsnął, ale za to obrażenia okazały się minimalne, wręcz symboliczne.

Z opresji wyszedłem prawie bez szwanku. Jednak góry udzieliły mi wartościowej lekcji, którą zapamiętałem i mocno wziąłem sobie do serca. Od tamtej pory mam duży respekt przed płatami firnu. Nawet w sytuacji, gdy przeszkoda jest niewielka i teoretycznie łatwo ją pokonać (już bez sprzętu zimowego), zachowuję wzmożoną ostrożność i wystrzegam się „butozjazdów” jak ognia.

Powyższą opowieść zamieszczam „ku przestrodze”. Polecam Wam unikać „butozjazdów” i innych niebezpiecznych zabaw na płatach firnu. Te płaty stanowią poważne zagrożenie, którego nie warto lekceważyć. Nawet jeśli na swym koncie macie setki udanych „butozjazdów”, to kiedyś może nadejść ten „o jeden butozjazd za dużo”. Także lepiej nie sprawdzajcie swego szczęścia, bo z górami różnie bywa – czasem są łaskawe, a czasem nie wybaczają błędów.

Niepozorny ślizg na płacie firnu, który później zamienił się w niekontrolowany groźny zjazd - 12 lipca 2008
Niepozorny ślizg na płacie firnu, który później zamienił się w niekontrolowany groźny zjazd – 12 lipca 2008
Reklamy

Jeden komentarz na temat “Nadchodzi sezon płatów firnu – uważajcie na nie!”

  1. Bardzo ważny wpis, szczególnie dla tych, którzy chodzą po górach i nie za bardzo się na tym znają, bo nie są oni świadomi, ze góry jednak bywają niebezpieczne, jeśli się ich nie zna i nie jest się świadomym zagrożeń i niebezpieczeństw.

Odpowiedz na ~Marek Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s